Ta strona używa plików cookie!
close

Działał niczym „Spiderman”

Data dodania: 4 września 2019 r.
Miejsce zdarzenia: Wrocław

Kryminalni z wrocławskiej komendy pracowali nad sprawą włamań do domków jednorodzinnych. Ktoś wchodził do lokali przez drzwi tarasowe, a także wspinał się na balkony i okna. Ze środka ginęły pieniądze, biżuteria i elektronika. Sprawca nie pozostał jednak długo bezkarny. Wpadł w ręce policjantów na gorącym uczynku, tuż po jednym z włamań. Miał przy sobie nie tylko łupy, ale też sprzęt wykorzystywany podczas swojej „działalności”. Przy okazji wyszło na jaw, w jaki sposób dostawał się do okradanych domów – samodzielnie skonstruował drabinkę i chwytak na balustrady. Okazało się też, że wybierał nieprzypadkowe domy…

Wrocławscy policjanci otrzymywali zgłoszenia o włamaniach do domów jednorodzinnych. Sprawą zajęli się kryminalni z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu i szybko powiązali ze sobą pewne fakty, które wskazywały na to, że we wszystkich przypadkach sprawcą może być ta sama osoba. Włamań było sześć i łączyły je ze sobą pewne elementy. Z zebranych przez funkcjonariuszy informacji wynikało, że do przestępstw dochodzi w sobotę późnym wieczorem. Jak się okazało, złodziej wybierał posesje, które były udekorowane w sposób wskazujący na to, że domownicy pojechali na wesele. Tradycja ślubna nakazuje udzielenie młodej parze błogosławieństwa przed udaniem się do kościoła i wiele osób przystraja swoje domy balonami i innymi ozdobami na tę okoliczność. Te dekoracje przyciągały rabusia.

Kiedy weselnicy bawili się na przyjęciu, złodziej plądrował ich domostwa. Zapewne liczył na pozostawioną tam gotówkę. Wybierał domy w zabudowie jednorodzinnej, których charakter mógł wskazywać na zamożność ich posiadaczy. Jego łupem nie padły co prawda ani razu prezenty państwa młodych, ale część rodzin zgłaszała, że skradziono pieniądze, które były przeznaczone na rozliczenie się z orkiestrą lub fotografem. Włamywacz oprócz gotówki zabierał również przedmioty wartościowe takie jak biżuterię, laptopy, tablety i zegarki. Nie pogardził nawet butelkami z markowym alkoholem oraz ekspresem do kawy. Pokrzywdzeni oszacowali straty na łączną kwotę 87 tysięcy złotych.

W wyniku podjętych czynności operacyjnych, policjanci namierzyli sprawcę włamań. Na terenie Psiego Pola zatrzymali 57-letniego mężczyznę podejrzanego o dokonywanie tych przestępstw. Miał przy sobie dwie szkatułki z biżuterią i torebkę z portfelem. Ukradł je zaledwie kilka minut wcześniej z jednego z domów. Oprócz skradzionych przedmiotów, posiadał przy sobie kominiarkę, rękawiczki i przedmioty służące mu do dokonywania włamań. Te, trzeba przyznać, były całkiem pomysłowe. Oprócz łomów, śrubokrętów i kombinerek, mężczyzna skonstruował również swego rodzaju drabinkę taktyczną, którą zaczepiał o balustrady tarasów i balkonów. Nie rzucał jednak metalowym chwytakiem w okna, ale delikatnie, nie czyniąc hałasu, osadzał go przy pomocy połączonych rurek. Po drabince wchodził na piętro i najczęściej wpychał do środka okna i drzwi balkonowe.

Początkowo zatrzymany mężczyzna przyznał się wyłącznie do jednej kradzieży – tej po której złapano go ze szkatułkami wypełnionymi biżuterią. Wypierał się, jakoby miał związek z innymi zdarzeniami. Policjanci szybko jednak „odświeżyli” mu pamięć, gdy zaprezentowali materiały zgromadzone w sprawie. Gdy przekonał się, że kryminalni mają przeciwko niemu mocne dowody, przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Mężczyzna usłyszał łącznie siedem zarzutów kradzieży z włamaniem. Dodatkowo funkcjonariusze ustalili, że jest on odpowiedzialny za kradzieże paliwa ze stacji. Na bazie zgromadzonego przez policjantów materiału dowodowego, sąd zastosował wobec zatrzymanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Potwierdził się też fakt, że był on już wcześniej karany za podobne przestępstwa, dlatego grozić mu teraz może kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

sierż. szt. Przemysław Ratajczyk

Źródło: KMP we Wrocławiu
st. sierż. Dariusz Rajski
tel. 693 – 403 – 817

 

Galeria

Powiązane wiadomości